Dzień rozpoczęty od bułki z dynią, dużej ilości warzyw i połowy jajka. No i kawy (bez cukru, bo przytyłam). Szare dżinsy, getry, czarna torba i tunika w panterkę. Dzień zaczął się przyjemnie, ale nagle zasypał mnie obowiązkami i już wiem, że nie pojawię się dziś na zebraniu radia (a właśnie zdobyłam legitymację).
Jakieś 2-3 tygodnie temu brałam udział w przeglądzie rzeźby. Przy tej okazji musiałam też na szybko namalować trzy obrazy 50 x 70 przedstawiające martwe natury. Obrazy powstały, a i rzeźba też została wystawiona, smacznego:

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz