ta pupa. ten cyc.
;-)
poniedziałek, 13 sierpnia 2012
środa, 8 sierpnia 2012
pan jeleń.
Podobno nie powinno się pokazywać prac, które nie są skończone, tylko wtedy, kiedy już są gotowe i można się nimi pochwalić. No ale...
Robi się jeleń, miał być na konkurs ale pewnie nie będzie, bo mam za mało czasu, więc jak to często bywa ch* z tego wyjdzie.
Mam manię malowania jeleni.
/oleje na płótnie/
Robi się jeleń, miał być na konkurs ale pewnie nie będzie, bo mam za mało czasu, więc jak to często bywa ch* z tego wyjdzie.
Mam manię malowania jeleni.
/oleje na płótnie/
środa, 27 czerwca 2012
cierpię na...
... cierpię na bezsenność. Nigdy nie miałam z nią problemów - najczęściej kładłam się do łóżka i za chwilę moje myśli zaczynały się "rozjeżdżać", a później zasypiałam. Problemy ze snem pojawiły się, kiedy pojawiły się problemy w radio. Kiedy zaczęłam mieć żal do tych, którzy komentowali moje błędy, do tych, którzy zamiast poklepać mnie po ramieniu pokazywali mi swoją "wyższość" i wytykali mi co robię źle. Wtedy, przed audycjami zaczęły pojawiać się problemy ze snem. Myślałam: "a jak będzie jutro?", wybijałam się tym ze snu i później już nie mogłam zasnąć. A o 3 lub 4 nad ranem myślałam: "o Boże, przecież muszę wstać o 7, żeby poprowadzić dobrą audycję, jak ją poprowadzę jeśli będę niewyspana??". Zdenerwowanie tym bardziej nie pozwalało mi zasnąć, i tak oto pojawiła się bezsenność.
Udałam się któregoś razu do radio (po całkiem nieprzespanej nocy miałam prowadzić audycję od 20 do północy, warto dodać, że po tej audycji miałam kolejną nieprzespaną noc, a do radia znów szłam na 12) i postanowiłam odbyć rozmowę z szefem muzycznych. Że chcę mieć wolne, że muszę się pozbierać. Niechętnie, ale się zgodził. Kiedy pojawiły się dni wolne od radia zdrowy sen powrócił, ale nie na długo, bo po mniej-więcej dwóch tygodniach znów pojawiały się bezsenne noce. Dzisiaj zaliczyłam kolejną - zasnęłam na dobre ok. 5 rano. Niby zapadałam w krótkie drzemki, niby usypiałam na chwilę. Ale za moment budził mnie pieprzony pies sąsiadów, albo sąsiadka, która o 2 w nocy krzyczała coś do kogoś przy otwartym oknie. Próbowałam robić to, co opisywał w "Potędze podświadomości" Murphy: mówiłam sobie, że mam rozluźnione palce u nóg, łydki, serce i umysł, że jestem bezpieczna i szczęśliwa, pogodzona ze wszystkim. Nie pomagało. zaliczyłam kolejną nieprzespaną noc wściekła na siebie.
Niektórzy podczas nieprzespanej nocy myją wannę, albo gotują, albo sprzątają. Moja znajoma ze Stanów myje swoje łazienki (ciekawe ile ich ma?). Ja ewentualnie sięgam po książkę, ale najczęściej leżę wściekła, że sen nie nadchodzi, a ja "mam przecież jutro tyle do zrobienia!". Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że do radia już nie wrócę, więc ta przyczyna bezsenności pójdzie się jebać. Jednak radio dało mi problemy ze snem i nie mogę się od nich uwolnić. I jestem wściekła...
Może powinnam zacząć malować w nocy, może to by mnie uśpiło. Nie znam sposobu na sen. Oprócz jednego - alkoholu. Gdy się napiję piwa/ wina/ Bóg wie czego, spędzę w knajpie kilka godzin wypalając fajki i prześmierdując dymem, kładę się do łóżka i śpię jak kłoda. Następna noc jest jednak przeleżana i przemyślana. Nie wiem czym to się skończy. Może - niestety - lekarzem.
A teraz coś z zupełnie innej beczki....
Zabawy piórkiem i tuszem okazały się wciągające. A Automatic stał się inspiracją. Wersja piórkiem:
I już poddana obróbce w photoshopie:
Może w czasie bezsennych nocy powinnam się bawić w takie coś właśnie...
środa, 6 czerwca 2012
praca.
Pilnie pracuję nad kilkoma rzeczami. Wracam do starych obrazów - przerzuciłam się też na inne pędzle odstawiając chwilowo szczeciniaczki na bok. Maluję kilka obrazów na raz nie mogąc zdecydować się, który chcę namalować jako pierwszy. Po skończeniu moich Spacebirds, nad którymi spędziłam tyle lat poczułam jaką wielką satysfakcję przynosi 'dopieszczenie' obrazu. I jak bardzo trudno jest oddać na płótnie to, co ma się w głowie.
Jan Lebenstein powiedział kiedyś: 'Utarło się przekonanie, że zajęcia artystyczne są przyjemne. One są koszmarne. Przyjemność pojawia się rzadko, na tym etapie, kiedy naprawdę się czuje, że to, co było w głowie, zmaterializowało się'. Jak ciężko jest przejść tę drogę, w której ze wszystkich sił dąży się do zmaterializowania tych wyobrażeń! Jak problematyczne jest pokazanie własnych myśli! Stąd też malując kilka obrazów jednocześnie staram się, żeby nie malować ich wtedy, kiedy ich nie czuję, kiedy nie potrafię zmaterializować moich myśli. Jeśli nagle widzę, że malując nie jestem w stanie oddać tego, co siedzi mi w głowie - wyciągam inne płótno i próbuję wejść w nie. I to jest chyba dobra metoda (choć powinno robić się jedną rzecz, wtedy można się całkowicie na niej skupić - ja jednak wolę pracować tak, jak pracuję).
Obecnie staram się też stworzyć projekt okładki dla Byzantine. Idzie dość opornie, ale do przodu. Czasu pozostało niewiele, więc zaczynam się niepokoić, jednak zauważyłam, że im mniej mam na coś czasu, tym bardziej potrafię się spiąć i działać. Czy powinnam popracować nad tą cechą i inaczej rozplanowywać pracę...?
Mój ulubiony obraz przedstawiający muzyka noszącego swego czasu pseudonim sceniczny Madonna Wayne Gacy znalazł nowe miejsce, tak, by mógł spoglądać w oczy większej ilości osób. Wciąż nie dostał ramy - i może to jest właśnie fakt, że tak bardzo mi się podoba. Portret przestał jakiś czas temu pełnić rolę profilowego zdjęcia na stronie internetowej muzyka, ale ilekroć jego fani piszą mi jakieś ciepłe słowa na temat portretu, który mu wysłałam ja dostaję stada motyli w brzuchu. I chce mi się żyć.
Jan Lebenstein powiedział kiedyś: 'Utarło się przekonanie, że zajęcia artystyczne są przyjemne. One są koszmarne. Przyjemność pojawia się rzadko, na tym etapie, kiedy naprawdę się czuje, że to, co było w głowie, zmaterializowało się'. Jak ciężko jest przejść tę drogę, w której ze wszystkich sił dąży się do zmaterializowania tych wyobrażeń! Jak problematyczne jest pokazanie własnych myśli! Stąd też malując kilka obrazów jednocześnie staram się, żeby nie malować ich wtedy, kiedy ich nie czuję, kiedy nie potrafię zmaterializować moich myśli. Jeśli nagle widzę, że malując nie jestem w stanie oddać tego, co siedzi mi w głowie - wyciągam inne płótno i próbuję wejść w nie. I to jest chyba dobra metoda (choć powinno robić się jedną rzecz, wtedy można się całkowicie na niej skupić - ja jednak wolę pracować tak, jak pracuję).
Obecnie staram się też stworzyć projekt okładki dla Byzantine. Idzie dość opornie, ale do przodu. Czasu pozostało niewiele, więc zaczynam się niepokoić, jednak zauważyłam, że im mniej mam na coś czasu, tym bardziej potrafię się spiąć i działać. Czy powinnam popracować nad tą cechą i inaczej rozplanowywać pracę...?
Mój ulubiony obraz przedstawiający muzyka noszącego swego czasu pseudonim sceniczny Madonna Wayne Gacy znalazł nowe miejsce, tak, by mógł spoglądać w oczy większej ilości osób. Wciąż nie dostał ramy - i może to jest właśnie fakt, że tak bardzo mi się podoba. Portret przestał jakiś czas temu pełnić rolę profilowego zdjęcia na stronie internetowej muzyka, ale ilekroć jego fani piszą mi jakieś ciepłe słowa na temat portretu, który mu wysłałam ja dostaję stada motyli w brzuchu. I chce mi się żyć.
niedziela, 13 maja 2012
sail!
Pan jeleń robi się w rytmie Awolnation. Być może kogoś to zdziwi, ale przedostatniej nocy nie zasnęłam i przeleżałam tak do rana, a w głowie ryczało mi SAIL.
Pan jeleń ma 50 x 70 cm i jest jednym z obrazów, które jak dotąd malowało mi się najprzyjemniej. Hej!
sobota, 12 maja 2012
block
Odnalezione w czeluściach komputera... :) Tak pierwotnie miała wyglądać okładka pierwszego albumu Underthenumber, która ostatecznie nabrała innych kształtów. Mój przyjaciel Savvas - gitarzysta zespołu postanowił wykorzystać ostatecznie inny projekt. Ale do tego wciąż mam sentyment...
Kattarzyna Cynamonova, Block, pastels on paper, 2008.
Pozdrawiam wiosennie :)
poniedziałek, 7 maja 2012
bigheadcloud.
Najnowszy obraz, pociągnięty już jedną warstwą werniksu...
Kattarzyna Cynamonova, Bigheadcloud, oil on canvas.
czwartek, 3 maja 2012
Spacebirds.
W końcu udało mi się skończyć obraz, nad którym bardzo długo pracowałam.
Nie liczę nawet ile razy do niego siadałam, ile razy go
przemalowywałam, ile razy coś w nim zmieniałam. Problem jest taki, że
nigdy nie potrafię rozpoznać momentu, w którym powiem, że obraz jest
skończony, najchętniej nieustannie bym robiła z nim coś nowego...
Postanowiłam jednak, że nie będę robić kolejnych sesji. Pozostaje
nałożenie werniksu i - obraz będzie gotowy.
Kattarzyna Cynamonova, Spacebirds, oil on canvas, 60x40 cm.
czwartek, 26 kwietnia 2012
Pop.
Pop zaczęłam malować kilka miesięcy temu, będąc pod wrażeniem obrazów zaliczanych do nurtu tak zwanego "pop surrealizmu". Wydaje mi się, że pop surrealizm nie jest traktowany przez krytyków i odbiorców poważnie - trzeba przyznać, że ze swoimi słodkimi, pastelowymi barwami, tematyką i samym sposobem malowania rzeczywiście nie wydaje się zbyt poważny, ale czy to źle? Mnie osobiście obrazy takich artystów, jak chociażby Mark Ryden (polecam!) przywodzą na myśl Alicję w Krainie Czarów; są w jego obrazach pewne obrazy z dzieciństwa, które do tej pory siedzą mi w głowie, i które zalegają gdzieś w mojej pamięci, choć na co dzień nie zdradzają swojej obecności. Pod słodką maską krągłych twarzyczek i szeroko rozstawionych oczu małych, niewinnych dziewczynek, znajdujemy coś więcej, jakiś niepokój, lęk. Jest w tym wszystkim jakiś horror, ukryty pod szminką, różem, cieniem do powiek, a dziecinność przedstawionych na obrazach Rydena lalek miesza się z dorosłością i wyuzdaniem dojrzałych, odważnych kobiet. Tak, jestem pod wrażeniem pop surrealizmu. Kto jest ciekawy czegoś więcej - zachęcam do poszukania informacji na jego temat.
A tymczasem moje najnowsze dziecko - Pop. Obraz zawerniksowany dzisiaj z rana. Uf!
A tymczasem moje najnowsze dziecko - Pop. Obraz zawerniksowany dzisiaj z rana. Uf!
Kattarzyna Cynamonova, Pop, oils on canvas, 2012.
czwartek, 19 kwietnia 2012
idylla.
Read me in Polish:
Do stworzenia najnowszej pracy zainspirowała mnie Idylla Wojciecha Siudmaka. Fantastyka w siudmakowym wykonaniu jest godna podziwu - lekkość, z jaką Siudmak przedstawia swoje fantastyczne światy nieustannie mnie zadziwia (ależ oczywiście, że zaopatrzyłam się w Diunę Herberta, którą zilustrował, nie mogło by być inaczej, a uzbieranie całej serii to tylko kwestia czasu).
Kattarzynowy Siudmak robiący się tu:
Read me in (poor) English:
My newest inspiration is the painting of Wojciech Siudmak, one of the most popular Polish painters and illustrators. His beautiful style amazes me and makes me feel like i'm in those imaginary worlds he creates. To those, who do not know - you may find his illustrations in Frank Herbert's Dune.
Do stworzenia najnowszej pracy zainspirowała mnie Idylla Wojciecha Siudmaka. Fantastyka w siudmakowym wykonaniu jest godna podziwu - lekkość, z jaką Siudmak przedstawia swoje fantastyczne światy nieustannie mnie zadziwia (ależ oczywiście, że zaopatrzyłam się w Diunę Herberta, którą zilustrował, nie mogło by być inaczej, a uzbieranie całej serii to tylko kwestia czasu).
Kattarzynowy Siudmak robiący się tu:
Read me in (poor) English:
My newest inspiration is the painting of Wojciech Siudmak, one of the most popular Polish painters and illustrators. His beautiful style amazes me and makes me feel like i'm in those imaginary worlds he creates. To those, who do not know - you may find his illustrations in Frank Herbert's Dune.
poniedziałek, 16 kwietnia 2012
rzeźbing.
Dzień rozpoczęty od bułki z dynią, dużej ilości warzyw i połowy jajka. No i kawy (bez cukru, bo przytyłam). Szare dżinsy, getry, czarna torba i tunika w panterkę. Dzień zaczął się przyjemnie, ale nagle zasypał mnie obowiązkami i już wiem, że nie pojawię się dziś na zebraniu radia (a właśnie zdobyłam legitymację).
Jakieś 2-3 tygodnie temu brałam udział w przeglądzie rzeźby. Przy tej okazji musiałam też na szybko namalować trzy obrazy 50 x 70 przedstawiające martwe natury. Obrazy powstały, a i rzeźba też została wystawiona, smacznego:
Jakieś 2-3 tygodnie temu brałam udział w przeglądzie rzeźby. Przy tej okazji musiałam też na szybko namalować trzy obrazy 50 x 70 przedstawiające martwe natury. Obrazy powstały, a i rzeźba też została wystawiona, smacznego:
niedziela, 15 kwietnia 2012
changes, changes...
Read me in Polish:
Zmiany, zmiany, zmiany!
Porządkuję bloga, bo dawno mnie tu nie było. Zdziwiłam się nawet jak wielu rzeczy tutaj nie zamieściłam, o jak wielu nie napisałam, ale zwyczajnie - nie miałam na to czasu. Teraz postaram się być bardziej uporządkowana i zamieszczać tu coś więcej.
Przez ten czas, kiedy się nie odzywałam zdarzyło się kilka rzeczy, które warto chyba odnotować, bo są bardzo ważne zarówno jeśli chodzi o mnie, jak i o moją pracę w ogóle.
* Pracuję głosem, coraz więcej czasu spędzając w radio. Z każdą chwilą czuję się w tej pracy bardziej zakochana i coraz trudniej jest mi wyobrazić sobie, że mogłoby mnie w radiu nie być. Zdarzają się co prawda głosy: skup się na jednej rzeczy, a nie decyduj się na robienie wielu rzeczy naraz. Zdecydowałaś się być grafikiem, więc nim bądź.
Ale ja nie umiem z tymi głosami się zgodzić.
* Madonna Wayne Gacy - szanowany przeze mnie, kochany i darzony ogromną sympatią zdobył uznanie samego artysty. Pan Bier, którego sceniczne nazwisko brzmiało jeszcze do niedawna Madonna Wayne Gacy, i który odszedł z zespołu niejakiego Briana Warnera wyraził zdanie na temat portretu, nad którym spędziłam pół roku czasu (znajdziemy go tu). Spełnił tym moje marzenie, nazwał mnie artystką (ja nie śmiem się tak sama nazywać), wyraził swoje zdanie. Sprawił tym także, że w jego oczach przestałam być całkowicie anonimowa i - miejmy nadzieję - pozostawiłam choćby nikły ślad w pamięci muzyków MMII.
* Udało mi się jakimś cudem wyrobić się z wykonaniem dwóch plakatów na konkurs organizowany przez Dansk Plakatmuseum, więc po wydrukowaniu dwóch projektów 70 cm x 100 cm i zapłaceniu za to naprawdę DUŻYCH pieniędzy (bo dobry papier kosztuje, a jak na słabym papierze wysłać plakaty do Åbyhøj?) udało się wszystko załatwić jeszcze kilka dni przed ustalonym deadline'em.
* Firma, dla której pracuję zaproponowała mi ostatnio stworzenie grafik na koszulki i naklejek. Jestem tym tak podjarana, że siedzę, projektuję (na przemian z tworzeniem banera na blog przyjaciela), że potrafię siedzieć przed kartką i monitorem długie godziny nie odczuwając zmęczenia. Naprawdę - jestem z tym wszystkim szczęśliwa.
Read me in (poor) English:
Changes, changes! I'm trying to change my blog - as you probably noticed I've changed the layout and now i'm gonna try to make a banner, cause the old one really sucks. I haven't written anything here for ages - now I'm going to change this and write something more often.
There are so many things to write about, I don't know what to start from. The first thing is I'm working with my voice on the radio and I must say I cannot imagine my life without this job. Of course some people tell me: choose one thing and do it, you're a graphic designer, so just work as a graphic designer, why do you need to do something more? But I can't agree with them. And yes - I am a graphic designer working on the radio with my voice.
Madonna Wayne Gacy - an american musician who left Brian Warner, and whose real name is S. Bier got my portrait, which I did paint specially for him. What more - we talked. What more - he called me an artist (I do never call myself this way). What more - hope I'll never be totally anonymous to him anymore. What more - hope all the MMII's musicians will remember miss Cynamonova, who loves their music with all her heart and who painted a picture for one of their members.
I sent two poster projects to Denmark (finally), have no idea if I'm going to win anything, anyway - I just wanted to make posters for the Danish Postermuseum so... we will see what the future will bring.
And the last thing - I'm gonna make some sticker's projects and design some graphics for t-shirts for the people who I'm working with. Oh, I'm so excited, I don't even feel tired (even after many hours in the front of the computer). My life's so amazing these times that I'm starting being afraid if nothing bad is going to happen suddenly... But my positive thinking doesn't let me think about this for a long time. Oh yeah, I'm a lucky one!
Zmiany, zmiany, zmiany!
Porządkuję bloga, bo dawno mnie tu nie było. Zdziwiłam się nawet jak wielu rzeczy tutaj nie zamieściłam, o jak wielu nie napisałam, ale zwyczajnie - nie miałam na to czasu. Teraz postaram się być bardziej uporządkowana i zamieszczać tu coś więcej.
Przez ten czas, kiedy się nie odzywałam zdarzyło się kilka rzeczy, które warto chyba odnotować, bo są bardzo ważne zarówno jeśli chodzi o mnie, jak i o moją pracę w ogóle.
* Pracuję głosem, coraz więcej czasu spędzając w radio. Z każdą chwilą czuję się w tej pracy bardziej zakochana i coraz trudniej jest mi wyobrazić sobie, że mogłoby mnie w radiu nie być. Zdarzają się co prawda głosy: skup się na jednej rzeczy, a nie decyduj się na robienie wielu rzeczy naraz. Zdecydowałaś się być grafikiem, więc nim bądź.
Ale ja nie umiem z tymi głosami się zgodzić.
* Madonna Wayne Gacy - szanowany przeze mnie, kochany i darzony ogromną sympatią zdobył uznanie samego artysty. Pan Bier, którego sceniczne nazwisko brzmiało jeszcze do niedawna Madonna Wayne Gacy, i który odszedł z zespołu niejakiego Briana Warnera wyraził zdanie na temat portretu, nad którym spędziłam pół roku czasu (znajdziemy go tu). Spełnił tym moje marzenie, nazwał mnie artystką (ja nie śmiem się tak sama nazywać), wyraził swoje zdanie. Sprawił tym także, że w jego oczach przestałam być całkowicie anonimowa i - miejmy nadzieję - pozostawiłam choćby nikły ślad w pamięci muzyków MMII.
* Udało mi się jakimś cudem wyrobić się z wykonaniem dwóch plakatów na konkurs organizowany przez Dansk Plakatmuseum, więc po wydrukowaniu dwóch projektów 70 cm x 100 cm i zapłaceniu za to naprawdę DUŻYCH pieniędzy (bo dobry papier kosztuje, a jak na słabym papierze wysłać plakaty do Åbyhøj?) udało się wszystko załatwić jeszcze kilka dni przed ustalonym deadline'em.
* Firma, dla której pracuję zaproponowała mi ostatnio stworzenie grafik na koszulki i naklejek. Jestem tym tak podjarana, że siedzę, projektuję (na przemian z tworzeniem banera na blog przyjaciela), że potrafię siedzieć przed kartką i monitorem długie godziny nie odczuwając zmęczenia. Naprawdę - jestem z tym wszystkim szczęśliwa.
Read me in (poor) English:
Changes, changes! I'm trying to change my blog - as you probably noticed I've changed the layout and now i'm gonna try to make a banner, cause the old one really sucks. I haven't written anything here for ages - now I'm going to change this and write something more often.
There are so many things to write about, I don't know what to start from. The first thing is I'm working with my voice on the radio and I must say I cannot imagine my life without this job. Of course some people tell me: choose one thing and do it, you're a graphic designer, so just work as a graphic designer, why do you need to do something more? But I can't agree with them. And yes - I am a graphic designer working on the radio with my voice.
Madonna Wayne Gacy - an american musician who left Brian Warner, and whose real name is S. Bier got my portrait, which I did paint specially for him. What more - we talked. What more - he called me an artist (I do never call myself this way). What more - hope I'll never be totally anonymous to him anymore. What more - hope all the MMII's musicians will remember miss Cynamonova, who loves their music with all her heart and who painted a picture for one of their members.
I sent two poster projects to Denmark (finally), have no idea if I'm going to win anything, anyway - I just wanted to make posters for the Danish Postermuseum so... we will see what the future will bring.
And the last thing - I'm gonna make some sticker's projects and design some graphics for t-shirts for the people who I'm working with. Oh, I'm so excited, I don't even feel tired (even after many hours in the front of the computer). My life's so amazing these times that I'm starting being afraid if nothing bad is going to happen suddenly... But my positive thinking doesn't let me think about this for a long time. Oh yeah, I'm a lucky one!
czwartek, 9 lutego 2012
pop.
pracuję, a kręgosłup odmawia mi posłuszeństwa.
English:
I'm working, still working... and my back hurts so much.
Subskrybuj:
Posty (Atom)






