poniedziałek, 26 grudnia 2011

Święta, Święta i po Świętach...

  Zdążyłam już przez te dwadzieścia-kilka lat mojego życia przyzwyczaić się do tego, że na Święta czeka się od końca listopada, a gdy nadchodzi 24 grudnia jest jedno wielkie 'klap!' - i Święta mijają tak szybko, że nawet nie nadążam ich ogarnąć. W tym roku nie zaskoczyły mnie niczym, skromne grono, jak zwykle ładnie przystrojona choinka, Kevin w tv. Jutro powraca normalność i trochę smutno, że trzeba czekać rok, żeby po raz kolejny poczuć ten klimat. Zresztą za rok ma być obiecywany nam z wszystkich stron koniec świata, więc czy przyszłe Święta miną inaczej?
  Wczoraj późnym wieczorem zadzwonił Savvas, że jest w Polsce ale niestety nie będzie w okolicy mojego miasta. Ja z kolei mam problem z wyruszeniem dalej, niż do niedalekiej Warszawy, bo w szkole projektów zatrzęsienie, a Savvas spędzi tu skromne dwa tygodnie. Pewnie dalej będziemy musieli porozumiewać się przez facebooka... Szkoda.
  Czas przedświąteczny powitał nas śniegiem...
... po którym dzisiaj pozostało tylko wspomnienie. Szóstka na plusie. 
  Dziś siedzę nad projektami plakatów na konkurs... Nigdy nie projektowałam plakatów, a namówił mnie na to pan M., z którym raz w miesiącu mam zajęcia z grafiki. Jeśli nie próbujesz to nie wiesz czy się do tego nadajesz - do takiego właśnie wniosku doszłam i postanowiłam spróbować. Już teraz przeraża mnie myśl jak będzie wyglądało drukowanie tego na wielkim formacie i jak prezentować się będzie zabawa z wysyłaniem...
  Moja próżność robi swoje, szukam opinii na temat tego co robię, zwłaszcza w świecie fingerboardów. Pierwsze deski z grafikami zostały już wyprzedane, jestem z siebie dumna gdy zaglądam na stronę sklepu i widzę miniatury desek z grafikami, a przy nich napis "sprzedane". Próbując dowiedzieć się czegoś na temat opinii, które pojawiają się w związku z grafikami przeczesuję internet i oto, co znalazłam: odpakowywanie paczki z deckiem "meow meow", nie pamiętam czy zrobionym jeszcze w 2010 czy już w 2011... 
 
Grunt, że się podoba i w takich chwilach czuję, że to, co robię jest potrzebne. I dla takich chwil warto robić to, co się robi. Lubię swoją pracę. Niewiele osób chyba może to powiedzieć.

piątek, 2 grudnia 2011

.edgar-allan-poe.

Na ostatnich zajęciach z fotografii mieliśmy wyborną modelkę. Nie ruszała się, nie mówiła... Po prostu leżała i dawała robić sobie zdjęcia z błogim uśmiechem.
Cóż, czasem sprawy komplikują się dużo bardziej, niż by się wydawało. Może nie powinnam z nikim wchodzić w głębsze relacje. Czuję jakiś powiew wolności, potrzebę zmian. I sama jestem tym trochę przerażona.
By nie myśleć za bardzo o tym podobnych rzeczach staram się ćwiczyć kreskę. Na rysunku sztalugowym przywitała mnie kompozycja, którą nazwałam EdgarAllanPoe! :3 Zamieszczam fragment, do skończenia już we wtorek.
Kattarzyna Cynamonova, Edgarallanpoe, pencils on paper, 2011.

niedziela, 27 listopada 2011

-work-in-progress-

Dzisiaj wrzucam etapy powstawania ostatniej pracy. Wygrzebałam je z różnych folderów i zamieszczam te najważniejsze. 
Wszystko zajęło pół roku, ale chyba było warto.

W internecie już są dostępne fingerboardy z moimi grafikami, hip hip~! Część już się sprzedała, opinie są na plus. Ich oryginalność tkwi w tym, że wszystkie są ręcznie malowane akrylami i dopieszczane tuszem a następnie lakierowane. Każda z nich jest przez to inna i wyjątkowa, nie ma możliwości, żeby wyszły dwie takie same.
Robi się coraz ciekawiej. Oby to, co czeka za zakrętem było równie barwne jak to, co dzieje się teraz (albo barwniejsze).

sobota, 26 listopada 2011

madonna wayne gacy.

  
 Kattarzyna Cynamonova, Madonna with a moth, oils and acrilics on canvas, 2011.


   Od października uczę się w szkole plastycznej na kierunku techniki graficzne/ grafika projektowa. W związku z tym mam ogromną nadzieję, że opanuję programy graficzne, które do tej pory były dla mnie czarną magią. Staram się z sił wszystkich, choć idzie raz lepiej, raz gorzej. Wygrywają jednak moje chore ambicje - a mam ambicje być najlepszą. Po latach szkoły, kiedy zawsze byłam porównywana z tymi, którzy byli dla mnie lepsi (a ja zawsze byłam z tych przeciętnych) i pięciu latach studiów, kiedy bywało, że ważniejsze było dla mnie to, że na uczelni mogę spotkać się z przyjaciółmi, a nie nauczyć czegoś nowego przyszedł czas, kiedy mam ambicje być najlepszą. W szkole, do której obecnie chodzę brak zjawiska nazywanego 'wyścigiem szczurów', liczy się artystyczny luz. Jednak ja narzucam sobie chore tempo. Z językiem na brodzie stoję przy sztaludze malując martwą naturę - nosem prawie opieram się o płótno. Mój obraz ma być najlepszy. Patrzę w lewo: 'co za brak zdolności!'. Patrzę w prawo: 'tu lepiej, ale wciąż daleko do perfekcji'. Patrzę na wprost, na swój rysunek: 'tu też nie jest idealnie, ale jest lepiej, musi być lepiej, musi być najlepiej!' i znów maluję dotykając nosem płótna. 
  Podczas kiedy wszyscy robią projekt na komputerze ja maluję go akwarelami, skanuję i dopiero przetwarzam - to musi być najlepsze! W związku z tym czuję jak moje chore ambicje biorą górę i staję się najzwyczajniej okrutna dla innych. Wszystko przez to, żeby zostać zauważoną, żeby się wyróżniać, żeby nie należeć do szarej masy i żeby wyrwać się z normalności i przeciętności. Muszę być najlepsza, po latach kiedy nie wierzyłam w siebie.
  We wrześniu, po pół roku pracy skończyłam w końcu portret jednego z najbardziej inspirujących mnie muzyków - Madonna Wayne Gacy, cudowny pan P., człowiek inteligentny, nietuzinkowy, ponad tłumem. Jestem zauroczona i mając lat dużo czuję się, jakbym miała przynajmniej 5-6 lat mniej, wtedy był czas podziwiania tego typu artystów.

  Madonna Wayne Gacy, czyli pan P. pozostaje osobą dla mnie bardzo ważną. Odkąd zresztą pamiętam muzycy byli dla mnie bardzo ważni. W większości się kochałam (musicians are much sexier than normal people), przy muzyce części z nich płakałam, innym razem miałam ochotę rzucać się w wir tańca (patrz: kilka lat temu static-x, dzisiaj depeche mode) i oblewać się piwem (to zostało mi do dziś). Uważam, że muzycy są najbardziej inspirującymi artystami, dlatego też te kilka razy, kiedy mogłam z nimi współpracować wspominam bardzo dobrze. Kiedy poszłam w październiku na przesłuchanie do radia spytano mnie:
- Co jest ważniejsze dla ciebie? Malarstwo czy muzyka?
- Nie da się wybrać tego, jest ważniejsze. Nie ma malarstwa bez muzyki a muzyki bez malarstwa. Nie umiem pracować w ciszy i nie umiem słuchać muzyki nie myśląc plastycznie i nie stwarzając w głowie teledysków. To się ze sobą miesza. - odpowiedziałam.
I przyjęli mnie do radia.
Jest kilku muzyków, którzy zajmują w moim życiu bardzo ważne miejsce, wśród nich jest on - Madonna Wayne Gacy. Człowiek, którego inteligencję i wiedzę podziwiam, który pozostaje dla mnie swego rodzaju wzorem, który daje mi inspirację do bycia sobą. Portretem chciałam pokazać jak jest dla mnie ważny - malując mogę okazać komuś jak ważną jest dla mnie osobą. Pan P. jest dla mnie bardzo ważny i dobrze było oddawać się przez pół roku ślęczeniu nad jego twarzą. 



Wkurw. Nie używam angielskiego coraz dłuższy czas, zapominam język, muszę wrócić do pisania po polsku. Jestem oporna na naukę języków obcych, a miałam swego czasu marzenie, żeby znać choć pięć, w tym islandzki.


poniedziałek, 5 września 2011

I had a wonderful night...

... celebrating my birthday on saturday. Preparing for the evening was just fun - cooking makes me feel really happy. And a few glasses of wine made me feel soooooo relaxed.
Im working at the new painting for my parents and i cant wait to see my Mom. Shes in Bulgaria now and i miss her very much. Have no idea if the painting is finished when shes back in Poland, anyway im trying to work as much as i can... Pretty hard because im still writing my thesis and have no idea when its going to be finished, its not as easy as i thought. Really need to go somewhere and just do nothing, im so tired.
Today i would like to show you one of my new projects. This was a gift for my boyfriend for his birthday and its made by oils on a... kitchenboard. Yes, my boyfriend wants to start cooking and i just wanted him to think cooking may be fun!

Kattarzyna Cynamonova, Happy b-day, M., oils on kitchenboard, 2011.
***
Summers almost over but im trying to lose my weight. Its really hard cause i love sweets and beer.
Heres a pic of french chocolate im totally in love with... I got it from a friend and its just amazing! How can i be on a diet if i like to eat?

środa, 31 sierpnia 2011

under the number album covers.

Yesterday i got a message from my good friend Savvas. Hes from Cyprus and we havent talked for ages, his message made me smile. We met when i was about 17. Hes a guitarist in a cyprus rock band Underthenumber and his music is just awesome! Savvas is someone special to me. He was the first person who gave me an opportunity to show my artwork to people and he wanted to use one of my pictures as a cover. This was the first time i felt like a lucky person.
A few months ago he and his band recorded their secont album "new born" with another picture i made.
Hes one of my best friends ever, even if he lives thousands miles away and im proud i can make covers for him. Without him i would not be who i am now.
And here are the covers:
Kattarzyna Cynamonova, t.o.o.t.t.


Kattarzyna Cynamonova, she and it.

wtorek, 30 sierpnia 2011

Breakfast with Gustav Klimt.

Gustav Klimt ate breakfast with me. I like to start my days with something good to eat.

Im working at the new painting i want to give to my Parents. They do not have any paintings on the wall in their living room, and i hope theyll like the one im going to give them. Before its finished i want to show you something i made some time ago. About 2 years ago i got a message from a young girl from my town. She wanted me to draw something for a little child she knew. She asked me to draw an angel sitting on the moon and reading a book. She wanted to hang it on the wall in the room of the child. Its one of my favorite pictures made with pencils. Not in my style, really. Anyway - i like it alot.
Kattarzyna Cynamonova, an angel (anioU), pencils on paper.
SOLD.

sobota, 27 sierpnia 2011

Pele's album cover.

Some time ago an underground Polish musician Pele aka Trzy Mózgi (Three Brains) found my paintings on the internet and wrote me a message. He wanted me to make an album cover for him. We talked alot. He told me about his dreams and i told him about my visions. This is our child: his voice + my hand holding pastels and brushes.
I love to work with musians, really. Here are a few pics of the sketch and the cover. Enjoy.


Kattarzyna Cynamonova, three. collage.

piątek, 26 sierpnia 2011

kattarzyna said # 1

Its said bad thoughts cause bad things, and good ones make your life much better. Ive never been afraid of my future. Maybe its a bit funny but i was always sure my lifes not going to be normal and boring. After working as a shop assistant (being a student didnt let me find any better job) i found something which gives me so much fun now. Or maybe i should said: i have been found. Ive became a fingerboards graphic designer. Its not important i have no idea how photoshop works. Ive been noticed just because my artwork was a bit surrealistic and traditional (i use acrylics, oils, pens, pencils and so on). Im totally happy now that i can do what i love. I dont know if im just a lucky person or what, but i feel that possitive thinking and looking at my life with a smile on my face (it doesnt mean i smile all the time and i feel happy in every moment, in fact i am pretty selfish, vein and nervous) let me be where i am right now.
What i wanted to say is our life is in our hands. If you have dreams and let them slip away - im sorry, youre an idiot. Wy shouldnt we live our lives in the most beautiful way? And it doesnt matter there are hundreds of people who are better than us. Who cares?We will be better than them some day.

Im totally tired today. Preparing for the final exam - yes i am going to defend my master thesis (when? have no idea, in september/october i hope!) and need to have a rest but i dont have much time for relaxing now. Have no time for painting these days going to change this.
I dont know if anybody will read this, if so forgive me - you, you blogging person - for all the mistakes i made. as i said - my eglish is poor.

P.S. Some of my painting in some new posts. I want this blog to be a gallery, but i really needed to write this.

さよなら~!

 

let's begin.

Nice to see you here on my blog. As you probably noticed - my name is Kattarzyna Cynamonova (i know spelling my name may be a bit complicated) and this is my place here, in the cyberland.
Ive deleted all the posts from my blog so i have to begin everything again. It was pretty hard to me to treat this side as my world, i am going to start everything again now.
Forgive my my poor english, im kinda lazy and dont use it very often.
Anyway - welcome to my world, take a seat and just read.

Musiałam wyrzucić wszystkie stare posty, bo nie czułam się tutaj komfortowo. Wciąż coś uwierało, coś było nie tak. Tło, czcionka, wszystko. Wszystko było nudne, bezpłciowe, nijakie. Zaczynam więc od początku (oby to był lepszy początek). Witaj na moim blogu, usiądź i czytaj (oglądaj). Jeśli coś Cię zainspiruje - pisz śmiało na maila.

panna.kattarzyna@gmail.com