czwartek, 26 kwietnia 2012

Pop.

Pop zaczęłam malować kilka miesięcy temu, będąc pod wrażeniem obrazów zaliczanych do nurtu tak zwanego "pop surrealizmu". Wydaje mi się, że pop surrealizm nie jest traktowany przez krytyków i odbiorców poważnie - trzeba przyznać, że ze swoimi słodkimi, pastelowymi barwami, tematyką i samym sposobem malowania rzeczywiście nie wydaje się zbyt poważny, ale czy to źle? Mnie osobiście obrazy takich artystów, jak chociażby Mark Ryden (polecam!) przywodzą na myśl Alicję w Krainie Czarów; są w jego obrazach pewne obrazy z dzieciństwa, które do tej pory siedzą mi w głowie, i które zalegają gdzieś w mojej pamięci, choć na co dzień nie zdradzają swojej obecności. Pod słodką maską krągłych twarzyczek i szeroko rozstawionych oczu małych, niewinnych dziewczynek, znajdujemy coś więcej, jakiś niepokój, lęk. Jest w tym wszystkim jakiś horror, ukryty pod szminką, różem, cieniem do powiek, a dziecinność przedstawionych na obrazach Rydena lalek miesza się z dorosłością i wyuzdaniem dojrzałych, odważnych kobiet. Tak, jestem pod wrażeniem pop surrealizmu. Kto jest ciekawy czegoś więcej - zachęcam do poszukania informacji na jego temat.
A tymczasem moje najnowsze dziecko - Pop. Obraz zawerniksowany dzisiaj z rana. Uf!

 
Kattarzyna Cynamonova, Pop, oils on canvas, 2012.

czwartek, 19 kwietnia 2012

idylla.

Read me in Polish:
Do stworzenia najnowszej pracy zainspirowała mnie Idylla Wojciecha Siudmaka. Fantastyka w siudmakowym wykonaniu jest godna podziwu - lekkość, z jaką Siudmak przedstawia swoje fantastyczne światy nieustannie mnie zadziwia (ależ oczywiście, że zaopatrzyłam się w Diunę Herberta, którą zilustrował, nie mogło by być inaczej, a uzbieranie całej serii to tylko kwestia czasu).
Kattarzynowy Siudmak robiący się tu:



















Read me in (poor) English:
My newest inspiration is the painting of Wojciech Siudmak, one of the most popular Polish painters and illustrators. His beautiful style amazes me and makes me feel like i'm in those imaginary worlds he creates.  To those, who do not know - you may find his illustrations in Frank Herbert's Dune.


poniedziałek, 16 kwietnia 2012

rzeźbing.

Dzień rozpoczęty od bułki z dynią, dużej ilości warzyw i połowy jajka. No i kawy (bez cukru, bo przytyłam). Szare dżinsy, getry, czarna torba i tunika w panterkę. Dzień zaczął się przyjemnie, ale nagle zasypał mnie obowiązkami i już wiem, że nie pojawię się dziś na zebraniu radia (a właśnie zdobyłam legitymację).
Jakieś 2-3 tygodnie temu brałam udział w przeglądzie rzeźby. Przy tej okazji musiałam też na szybko namalować trzy obrazy 50 x 70 przedstawiające martwe natury. Obrazy powstały, a i rzeźba też została wystawiona, smacznego:

niedziela, 15 kwietnia 2012

changes, changes...

Read me in Polish:
Zmiany, zmiany, zmiany!
Porządkuję bloga, bo dawno mnie tu nie było. Zdziwiłam się nawet jak wielu rzeczy tutaj nie zamieściłam, o jak wielu nie napisałam, ale zwyczajnie - nie miałam na to czasu. Teraz postaram się być bardziej uporządkowana i zamieszczać tu coś więcej.
Przez ten czas, kiedy się nie odzywałam zdarzyło się kilka rzeczy, które warto chyba odnotować, bo są bardzo ważne zarówno jeśli chodzi o mnie, jak i o moją pracę w ogóle.
* Pracuję głosem, coraz więcej czasu spędzając w radio. Z każdą chwilą czuję się w tej pracy bardziej zakochana i coraz trudniej jest mi wyobrazić sobie, że mogłoby mnie w radiu nie być. Zdarzają się co prawda głosy: skup się na jednej rzeczy, a nie decyduj się na robienie wielu rzeczy naraz. Zdecydowałaś się być grafikiem, więc nim bądź.
Ale ja nie umiem z tymi głosami się zgodzić.









* Madonna Wayne Gacy - szanowany przeze mnie, kochany i darzony ogromną sympatią zdobył uznanie samego artysty. Pan Bier, którego sceniczne nazwisko brzmiało jeszcze do niedawna Madonna Wayne Gacy, i który odszedł z zespołu niejakiego Briana Warnera wyraził zdanie na temat portretu, nad którym spędziłam pół roku czasu (znajdziemy go tu). Spełnił tym moje marzenie, nazwał mnie artystką (ja nie śmiem się tak sama nazywać), wyraził swoje zdanie. Sprawił tym także, że w jego oczach przestałam być całkowicie anonimowa i - miejmy nadzieję - pozostawiłam choćby nikły ślad w pamięci muzyków MMII.











* Udało mi się jakimś cudem wyrobić się z wykonaniem dwóch plakatów na konkurs organizowany przez Dansk Plakatmuseum, więc po wydrukowaniu dwóch projektów 70 cm x 100 cm i zapłaceniu za to naprawdę DUŻYCH pieniędzy (bo dobry papier kosztuje, a jak na słabym papierze wysłać plakaty do Åbyhøj?) udało się wszystko załatwić jeszcze kilka dni przed ustalonym deadline'em. 

* Firma, dla której pracuję zaproponowała mi ostatnio stworzenie grafik na koszulki i naklejek. Jestem tym tak podjarana, że siedzę, projektuję (na przemian z tworzeniem banera na blog przyjaciela), że potrafię siedzieć przed kartką i monitorem długie godziny nie odczuwając zmęczenia. Naprawdę - jestem z tym wszystkim szczęśliwa.

Read me in (poor) English:
Changes, changes! I'm trying to change my blog - as you probably noticed I've changed the layout and now i'm gonna try to make a banner, cause the old one really sucks. I haven't written anything here for ages - now I'm going to change this and write something more often.
There are so many things to write about, I don't know what to start from. The first thing is I'm working with my voice on the radio and I must say I cannot imagine my life without this job. Of course some people tell me: choose one thing and do it, you're a graphic designer, so just work as a graphic designer, why do you need to do something more? But I can't agree with them. And yes - I am a graphic designer working on the radio with my voice.
Madonna Wayne Gacy - an american musician who left Brian Warner, and whose real name is S. Bier got my portrait, which I did paint specially for him. What more - we talked. What more - he called me an artist (I do never call myself this way). What more - hope I'll never be totally anonymous to him anymore. What more - hope all the MMII's musicians will remember miss Cynamonova, who loves their music with all her heart and who painted a picture for one of their members.
I sent two poster projects to Denmark (finally), have no idea if I'm going to win anything, anyway - I just wanted to make posters for the Danish Postermuseum so... we will see what the future will bring.
And the last thing - I'm gonna make some sticker's projects and design some graphics for t-shirts for the people who I'm working with. Oh, I'm so excited, I don't even feel tired (even after many hours in the front of the computer). My life's so amazing these times that I'm starting being afraid if nothing bad is going to happen suddenly... But my positive thinking doesn't let me think about this for a long time. Oh yeah, I'm a lucky one!