Na ostatnich zajęciach z fotografii mieliśmy wyborną modelkę. Nie ruszała się, nie mówiła... Po prostu leżała i dawała robić sobie zdjęcia z błogim uśmiechem.
Cóż, czasem sprawy komplikują się dużo bardziej, niż by się wydawało. Może nie powinnam z nikim wchodzić w głębsze relacje. Czuję jakiś powiew wolności, potrzebę zmian. I sama jestem tym trochę przerażona.
By nie myśleć za bardzo o tym podobnych rzeczach staram się ćwiczyć kreskę. Na rysunku sztalugowym przywitała mnie kompozycja, którą nazwałam EdgarAllanPoe! :3 Zamieszczam fragment, do skończenia już we wtorek.
Kattarzyna Cynamonova, Edgarallanpoe, pencils on paper, 2011.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz