Pilnie pracuję nad kilkoma rzeczami. Wracam do starych obrazów - przerzuciłam się też na inne pędzle odstawiając chwilowo szczeciniaczki na bok. Maluję kilka obrazów na raz nie mogąc zdecydować się, który chcę namalować jako pierwszy. Po skończeniu moich Spacebirds, nad którymi spędziłam tyle lat poczułam jaką wielką satysfakcję przynosi 'dopieszczenie' obrazu. I jak bardzo trudno jest oddać na płótnie to, co ma się w głowie.
Jan Lebenstein powiedział kiedyś: 'Utarło się przekonanie, że zajęcia artystyczne są przyjemne. One są koszmarne. Przyjemność pojawia się rzadko, na tym etapie, kiedy naprawdę się czuje, że to, co było w głowie, zmaterializowało się'. Jak ciężko jest przejść tę drogę, w której ze wszystkich sił dąży się do zmaterializowania tych wyobrażeń! Jak problematyczne jest pokazanie własnych myśli! Stąd też malując kilka obrazów jednocześnie staram się, żeby nie malować ich wtedy, kiedy ich nie czuję, kiedy nie potrafię zmaterializować moich myśli. Jeśli nagle widzę, że malując nie jestem w stanie oddać tego, co siedzi mi w głowie - wyciągam inne płótno i próbuję wejść w nie. I to jest chyba dobra metoda (choć powinno robić się jedną rzecz, wtedy można się całkowicie na niej skupić - ja jednak wolę pracować tak, jak pracuję).
Obecnie staram się też stworzyć projekt okładki dla Byzantine. Idzie dość opornie, ale do przodu. Czasu pozostało niewiele, więc zaczynam się niepokoić, jednak zauważyłam, że im mniej mam na coś czasu, tym bardziej potrafię się spiąć i działać. Czy powinnam popracować nad tą cechą i inaczej rozplanowywać pracę...?
Mój ulubiony obraz przedstawiający muzyka noszącego swego czasu pseudonim sceniczny Madonna Wayne Gacy znalazł nowe miejsce, tak, by mógł spoglądać w oczy większej ilości osób. Wciąż nie dostał ramy - i może to jest właśnie fakt, że tak bardzo mi się podoba. Portret przestał jakiś czas temu pełnić rolę profilowego zdjęcia na stronie internetowej muzyka, ale ilekroć jego fani piszą mi jakieś ciepłe słowa na temat portretu, który mu wysłałam ja dostaję stada motyli w brzuchu. I chce mi się żyć.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz